Waglewski Wojciech – zasłużony dla polskiej muzyki niczym Bolek Chrobry dla Polski ogólni e. Fisz i Emade - Bartek i Piotr, Waglewscy zresztą, to muzycy kolejnego pokolenia, wyszli sobie od rapu, ale teraz grają całkiem swoje rzeczy, które w tej szufladce już się nie mieszczą. To, że nagrają kiedyś wspólną płytę było pewne, pozostawało pytanie kiedy... Niektórzy czekali na to już od dawna, namawiali, krzyczeli, inni tylko „spodziewali się tego” i chyba trochę obawiali się klapy. Czy cierpliwość tych pierwszych została nagrodzona?
Sami muzycy mówią zgodnie, że zwlekali z nagraniem wspólnego albumu, aż młodzi Waglewscy zapracują na własną publiczność, żeby złośliwcy nie mówili, że tatuś im pomaga się wybić. Obecnie synkowie są tak popularni, jak tatuś i zbierają podobne laury, jak on. W końcu nadszedł czas aby wejść do studia i załatwić to po męsku. Wcześniej spotykali się, owszem: w domu, na spotkaniach rodzinnych, na kilku koncertach, w garstce utworów oraz na płycie Marii Peszek „Miasto Mania”. To ostatnie spotkanie było bardzo owocne, ale Wy już o tym dobrze wiecie. Na „Męskiej muzyce” mamy piętnaście tracków. Swojego głosu ludzkiego udzielają Fisz i Pan Wojciech, prawie po równo. Oprócz tego Fisz zagrał na basie, Emade na perkusji oraz zajął się produkcją, a pan Wojciech popylał na gitarce. Tak, popylał. Utwory na płycie są różne – szybkie, czerpiące z country; wolne, balladowe lub też po prostu „leniwe”, jak „Chromole”. Żywiołowe kawałki, takie jak „Majty”, „Sport” czy „Badminton” są naprawdę energetyczne, gitara jak u Johnnego Casha, Fisz nawijający (tak, to słowo-klucz, które być może straszy fanów muzyki Wojciecha – moi drodzy, nie uciekniecie przed tym, nawet nie uciekajcie, bo nie warto) bardzo szybko i ciekawie, bo jego teksty na tej płycie są trochę jak z innej planety – piosenka o ściąganiu majtek?:) Teksty utworów, w których śpiewa Waglewski senior są raczej podobne do tych znanych z VooVoo – ktoś jest przeciw? W tych z kolei, a przynajmniej w części z nich słychać muzyczne wpływy Waitsa. Nie będę chyba wielkim odkrywcą, jeżeli stwierdzę, że jest to pierwsza polska płyta, na której spotkali się Cash i Waits? Jednak najbardziej urzeka mnie w tej płycie co innego. W studio spotkało się trzech dojrzałych i otwartych muzyków. Najstarszy z nich, grający na co dzień coś z pogranicza rocka i jazzu, czasami piosenkę aktorską wręcz, gitarzysta popyla zarówno country, jak i riffy na elektryku, które mogłyby się pojawić np. na nowej płycie The White Stripes (gdyby jeszcze istnieli). Emade na perkusji gra dosyć ciekawie, jest to chyba wynikiem jego doświadczenia z robieniem bitów hip-hopowych. Obaj bracia pozwolili trzeciemu muzykowi zrobić to, co potrafi najlepiej, a on zagrał z nimi tak, jak jeszcze tego nie robił. Każdy wniósł coś swojego, każdy poszedł też na jakiś kompromis, to słychać. „Męska muzyka” jest bezkompromisowa, surowa pod względem muzycznym, czasami twarda, czasami pełna nostalgii. Album na pewno nieprzeciętny, na pewno nie wszystkim się spodoba. To nie Kelly Family:) Tylko niech nie wciskają kitu, że płyta powstała przez przypadek, że z początku miała być płytą Wojciecha Waglewskiego, takich przypadków nie ma. Trudno coś takiego ocenić. Żeby tego słuchać, trzeba lubić tą muzykę, albo być po prostu otwartym. Do sklepów pójdą ci, którzy lubią dotychczasowy dorobek Waglewskich. Inni nie pójdą. Mogę tylko powiedzieć, że album mnie nie rozczarował, a nawet pozytywnie zaskoczył. Mogę też polecić - i polecam! | Komentarze | Dodany przez Naum w dniu - 31.03.2008. i ta recenzja naprawde mnie zachecila do poszukania tego krazka. stay tuned. | Dodany przez Sznippo w dniu - 01.04.2008. dobra recka, gratki :) |
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze. Zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie. Powered by AkoComment 2.01 PL+ Polska adaptacja - © Copyright 2006 by Zwiastun |