Wydaje się, że w dzisiejszych czasach muzyka osiągnęła swoje apogeum, że jest po prostu powielaniem wcześniejszych pomysłów – oczywiście nie twierdzę, że bije nudą i brak w niej świeżości. Pojawiają się coraz to nowe zespoły urozmaicając swoje dźwięki w taki sposób, że można szczerze powiedzieć ‘łał’. Nadal jednak istnieje myśl: ‘Gdzieś to już słyszałem’ czy ‘Acha! Słychać tutaj ten i ten zespół,’…ale czasami na świat wyglądają projekty, które potrafią nie tyle zaskoczyć, co olśnić! Taką grupą, a raczej supergrupą jest zdecydowanie Frost* i ich album pod tytułem ‘Milliontown’.
Można by pokusić się o pytanie, w czym tkwi haczyk? Bo chyba nie wszystko jest takie idealne i nowatorskie? Jest. Bo głębszym zastanowieniu nie wiadomo po prostu, do czego porównać muzykę zawartą na tej płycie. Do tych zastanowień prowokuje nie tyle chęć znalezienia ujmy w całości, ale chociażby skład, a jest kogo wymieniać. Może osoba Jem’a Godfrey’a (producent muzyczny i kompozytor, tutaj klawisze i wokal) nic nam nie mówić to już John Mitchell (gitary, wokal) i John Jowitt (gitara basowa) z Areny są sprawdzonymi ‘firmami’, dodając jeszcze do tego składu John’a Boyes’a (perkusja) wychodzi mieszanka, wydaje się, o nieskończenie nowatorskich pomysłach. ‘Milliontown’ (2006), pierwszy i jak na razie jedyny krążek Frost’a* otwiera tajemniczo zaczynający się utwór ‘Hyperventilate’ i chyba ta tajemniczość jest wprowadzeniem do całości płyty, taką ciszą przed burzą, ponieważ po niecałych dwóch minutach wybucha wspomnianym wcześniej charakterystycznym brzmieniem, którym ocieka już do ostatniej sekundy płyty. Można na początku pomyśleć, że jest tu wszystkiego za dużo, że tworzy to jakiś mentlik, którego nie jesteśmy w stanie opanować, ale jest to mylne stwierdzenie. Po kilku chwilach, a może po paru przesłuchaniach, można dojść do wniosku, że właśnie wszystko jest na swoim miejscu, że każdy instrument ma swoją niezastąpioną rolę w tej uczcie muzycznej – co odnosi się do całej płyty. ‘No Me No You’ to utwór agresywniejszy, z mocnym riffem i groźniejszym wokalem, po czym następuje wyciszenie w postaci kawałka ‘Snowman’ – spokojnej, opartej głównie na klawiszach ballady. Odrobinę niepokojące tło, a za razem uspokajający śpiew Godfrey’a tworzą niesamowity kontrast. ‘The Other Me’ i ‘Black Light Machine’ to dalsze delektowanie się oryginalnością i pomysłowością grupy, a tytułowa, trwająca ponad 26 minut, suita przywraca wiarę w taki rodzaj kompozycji. ‘Milliontown’ to na pewno album, do którego można wracać często, odkrywają coraz to nowe smaczki i niuanse. Produkcja na najlepszym, światowym poziomie (wytwórnia InsideOut) i nieprzeciętna wirtuozeria każdego z członków zespołu, aż prosi się o nieodstawienie. Słuchanie jej to czysta przyjemność, ręczę słowem i słuchem. 11/10 Kłopot Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze. Zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie. Powered by AkoComment 2.01 PL+ Polska adaptacja - © Copyright 2006 by Zwiastun |