Carnal Email
Oceny: / 30
KiepskiBardzo dobry 
Wpisał: Naum   
26.09.2007.


Zespół Carnal
Z Robertem Gajewskim, liderem zespołu CARNAL, rozmawiałem chwilę po koncercie w ramach trasy HellRide Tour 3 w Płocku, 13 kwietnia 2007 (piątek trzynastego :)) . Rozmowa była długa i przyjemna, chwilami dosłownie o wszystkim. Zresztą zobaczcie sami.

Carnal

 

Powiedz, Robert- nowa płyta już jest, ale dlaczego nazywa się właśnie tak, bo zdaje się, że miała nazywać się inaczej.


Faktycznie, w pierwszej wersji płyta miała nazywać się The End Of Everything. Chcieliśmy jednak, aby tytuł płyty odzwierciedlał to, co się na niej dzieje. Doszliśmy zatem do wniosku, że Undefinable dużo lepiej oddaje to, co się na krążku znajduje, czyli mieszankę różnych metalowych wpływów, począwszy od doom i dark metalu gdzieś z pogranicza Moonspell czy wczesnej Anathemy, poprzez death metal- od którego zaczynaliśmy- i tego wszystkiego, co dzieje się we współczesnej muzyce metalowej. Stąd Undefinable czyli niedefiniowalny, bo tę muzykę ciężko jest zaszufladkować słuchając całej płyty.


To dlatego na Waszej stronie znalazła się informacja, że ta

płyta może zaskoczyć niektórych fanów?


Tak, ponieważ CARNAL jest od kilku lat postrzegany jako zespół stricte doom/death metalowy.Carnal, Dark - drums To się bierze stąd, że od tego stylu zaczynaliśmy. Próbowaliśmy mieszać czysty doom metal z melodyjnym death metalem i ludzie są do tego przyzwyczajeni. To jest tak, że każdy sięga po płytę, bo gdzieś tam dawno temu dotarła do niego jakaś demówka, bo był na koncercie i kojarzy zespół z jakimś konkretnym wrażeniem, jakie po tym występie odniósł. A zespół cały czas idzie do przodu. Czasami gdzieś meandruje i krąży, ale poszukuje swojego stylu. Tak się dzieje z CARNAL. Mamy świadomość tego, że zespół jest kojarzony najbardziej ze sceną doom czy doom-death metalową ale my postanowiliśmy na tej płycie zboczyć z tego toru i pomieszać troszeczkę więcej, żeby połączyć na niej to, czego sami szukamy, czego słuchamy z tym, z czym chcemy być już w tym momencie kojarzeni. Chodzi o to, żeby nie stać w miejscu. To jest trudna rzecz, żeby pozostać sobą jako artysta a jednocześnie dostosować do potrzeb gustów ludzi to, co chce im się przekazać. Jak wiesz muzyka ewoluuje, my też się zmieniamy. Wiesz, każdy z nas słucha starych kapel, ale też i nowych i to co się nagrywa, to co się tworzy na próbie i gra na koncertach, to jest wypadkowa twoich fascynacji- tego, co chciałbyś zrobić i tego, co potrafisz zrobić. I stąd mam wrażenie, że wielu ludzi już jest zaskoczonych... hmm... wizerunkiem to może nie, bo wyglądamy tak samo, nie mamy jakichś specjalnych kreacji na scenie, w nic się nie przebieramy, ale myślę, że znacznie odbiegliśmy od tego, co robiliśmy na początku.


Hellride Tour III: trasa w której bierzecie udział. Na

wcześniejszych trasach tego cyklu grały na przykład Al Sirat czy

Corruption, kapele, które dosyć sporo szaleją teraz. Czy CARNAL też

liczy na to, że dzięki Hellride wybije się wyżej, niż jest teraz?


Carnal, KrisMyślę, że ani Corruption ani Rootwater nie wybili się dlatego, że zagrali dziesięć czy piętnaście koncertów na Hellride, ale dlatego, że są konsekwentni w tym, co robią. Corruption gra już piętnaście lat, nawet graliśmy na ich piętnastych urodzinach w listopadzie w Progresji w Warszawie. W Rootwater są ludzie, którzy też grają od kilkunastu lat: Sebastian- gitarzysta, grał w zespole Sparagmos, Taff śpiewał w Geisha Goner, później w Neolithic. To są historie z początku lat dziewięćdziesiątych, jakby legendy sceny. To nie są ludzie, którzy wypadli sroce spod ogona. Oni nie zaistnieli na scenie tylko dzięki Hellride. Z drugiej strony Hellride w założeniach ma pokazywać kapele, które są wartościowe, a nie zawsze istniejące na rynkach, nazwijmy to, komercyjnie. Hellride zawsze jest robiony wysiłkiem kapel, które na niej grają. Za pierwszym razem były to Rootwater, Corruption i So I Scream,

za drugim- Rootwater, Al Sirat i So I Scream, tym razem są to Orbita Wiru, So I Scream i CARNAL plus miejscowe kapele - supporty. To, co chcemy osiągnąć na tej trasie, to po prostu pojeździć po Polsce, zagrać kilka koncertów, pokazać nowe płyty tych zespołów, udowodnić, że można, że własnymi siłami da się zrobić w miarę profesjonalną trasę. Wszystko to zależy rzecz jasna od miasta, od budżetu, ale nie zawsze wszystko potrzebuje milionów złotówek. Chodzi o chęć. Okazuje się, że udaje się zrobić dziesięciokoncertową trasę, która obejmuje Ciechanów, Warszawę, Płock, Bydgoszcz, Toruń, Częstochowę, Bielsko-Białą, Katowice i Wołomin. Dziś gramy trzeci koncert- w Ciechanowie przyszło około stu ludzi, w Warszawie czterysta, dziś- jak sam widzisz- nie ma jakiejś porażającej liczby osób, ale taki jest los. Raz się gra dla czterystu czy pięciuset osób, raz dla pięćdziesięciu czy stu. Mimo to za każdym razem kapela, która wychodzi na scenę daje sto procent energii, bo to właśnie o to chodzi. Tak więc trasa to po pierwsze- promowanie muzyki, kapel, płyt, a po drugie to fajna zabawa. Siedzimy razem w busie, pijemy piwko, po koncercie jedziemy do hotelu, wstajemy rano, bierzemy prysznic i jedziemy do następnego miasta. Z jednej strony muzyka, z drugiej- fajna wycieczka po Polsce.


Obecnie, obserwując, co się dzieje na naszych starych śmieciach,

dochodzi się do wniosku, że muzyka metalowa to nisza. Więc jak Ty się w

to wplątałeś?


Carnal, Robert Jak ja się wplątałem? Byłem młody, polubiłem, poczułem tę energię

i to mi zostało. To jest zawsze tak, że to co czytasz, to co oglądasz, to na co chodzisz do teatru czy przede wszystkim tym, czego słuchasz i z kim obcujesz musisz zarazić się w młodości, gdzieś w wieku piętnastu- czternastu lat. Ja właśnie w tym wieku zaraziłem się metalową stylistyką i to mi zostało. Poznałem fajnych ludzi. W tym środowisku jest naprawdę wiele wartościowych osób, które mają coś do powiedzenia i przede wszystkim nadają na podobnych falach do tych, na których ja nadaję. Z nimi się czuję dobrze. Każdy dopasowuje to, co go otacza do tego, co ma w sobie i kim chce być. Nie wiem, może gdybym w młodości trafił na jakąś inną muzykę, na przykład bluesową to w tym momencie siedziałbym w takich klimatach. Ale mam wrażenie, że do mojej osobowości, do mnie, najbardziej przemawia ta rzecz, którą robię- metal w każdym swoim odłamie. I tyle. Ciężko powiedzieć dlaczego. Mam wrażenie, że począwszy od lat osiemdziesiątych, kiedy metal się tak naprawdę narodził na dobre, tej muzyki słucha podobna ilość ludzi. Chociaż, gdy mówimy o naszych stronach, gdzie pod koniec lat dziewięćdziesiątych (ja mieszkałem w Żurominie do 1999 roku) było zdecydowanie więcej osób, które przychodziły na koncerty, które były zanurzone w metalowym środowisku. Nie wiem, co jest tego powodem. Może nie ma tam kapeli, która grałaby fajnie i ściągała znajomych? Zauważ, że nastają nowe czasy. Mam wrażenie, że gdyby była opcja tego typu, że powstaje tam kapela pokroju A Dying Wish czy Mortuum (Mortuum było moim pierwszym zespołem, który niejako przeobraził się w CARNAL), byłoby inaczej. Z drugiej strony popatrz na Bambi, które cały czas siedzi w regałowych' klimatach i trzyma to. Młodzi ludzie sięgają po to, do czego mają dostęp. Pomijając już historie internetu, to fajnie pójść w swoim mieście na koncert, na którym spotkasz znajomych, na którym znajomi z liceum grają na scenie. To właśnie buduje lokalną scenę. Nie wiem za dobrze, co się obecnie dzieje na

starych śmieciach, ale wydaje mi się, że kultura muzyczna jednak tam spadła. Jest teraz chyba więcej dyskotek, więcej disco-polo, więcej jakiejś chałtury festynowej, niż tego, co jest istotą muzyki- koncertów, tworzenia, grania po prostu. Szkoda. Były czasy, kiedy był festiwal Ananke. Była właśnie wtedy, w końcówce lat dziewięćdziesiątych ekipa ludzi, którzy teraz mieszkają alboCarnal, Mark w Gdańsku albo w Warszawie albo w Toruniu albo wyemigrowali w cholerę z Polski, ale oni coś robili. Może teraz powtórzę jakiś slogan, ale myślę, że o to chodzi, aby w każdym miejscu było kilka osób, które chcą coś robić. Organizować koncerty, zapraszać, robić coś za darmo, czasami dołożyć własne kieszonkowe po to, żeby coś dobrego pokazać. Wtedy była silna ekipa. Silna ekipa punkowa głównie. Nie wiem, jak to teraz wygląda, ale Żuromin to raczej stał punkiem i reggae. Troszkę było metalowych historii, ale silna metalowa ekipa mieszkała w okolicach miasta (Lubowidz, Zieluń). Z nimi jeździliśmy na różne imprezy do Olsztyna, do Warszawy czy do Katowic na Metalmanię. To były piękne czasy. Potem ci wszyscy ludzie pozakładali rodziny, pojechali na studia i zostali w miastach, w których studiowali. To jest chyba przyczyną tego, że w tych małych miasteczkach jest impreza w barze, jest dyskoteka gdzieś na wiosce, i jest tylko kilkoro ludzi, którym chce się coś robić, tak jak wy z Wolną Chatą i chwała wam za to. Nie wypieram się tego, skąd jestem i chcę utrzymywać kontakt z ludźmi, którzy interesują się podobnymi do mnie rzeczami. Ale zainteresowanie maleje. Mam nadzieję, że może niedługo pojawi się tam jakiś zespół, który będzie grał fajną, rockową muzę i to przyciągnie innych. I tego bym sobie życzył.


Takie próby były, ale kończyły się szybko. Ty masz już jakieś

doświadczenie. Gdyby przyszedł do Ciebie koleś, który ma za sobą parę

prób z jakimś zespołem i powiedział: słuchaj, ja chcę grać, co byś

odpowiedział?

Co bym powiedział? Trzeba być wytrwałym. Tak naprawdę na rynku muzycznym, biznesowym czy jakimkolwiek innym pozostają tylko najtwardsi. Ci, którzy mają świra i którzy naprawdę lubią to, co robią. Nie chodzi o przeogromny talent ani o wielkie pieniądze. Chodzi o upór i konsekwencję. Powiedziałbym mu: stary, kochaj to i rób wszystko, żeby robić to, co lubisz. Jeżeli lubisz muzykę i chcesz grać, to zostaniesz na scenie. Tak uważam.


Ok, wróćmy na chwilę do koncertów. CARNAL grał już na

tak dużych imprezach jak na przykład Hunterfest, Metalmania, czy

chociażby ta trasa. Jeden występ- gdzie i kiedy- który utkwił Ci w

pamięci i dlaczego?

Najbardziej? Koncert przed Paradise Lost. A to z tego względu na to, że był to pierwszy koncert przed wielką kapelą, na której się wychowałem. To był rok 2003, czyli po trzech latach grania w CARNAL, po nagraniu płyty Curse This Day. Pojawiła się opcja zagrania jako support przed Paradise Lost. A jest to zespół, który na mnie prywatnie odcisnął duże piętno. Muzycznie bardzo ich lubiłem swego czasu. Ten koncert w klubie Proxima w Warszawie, w październiku 2003 to była bardzo szybka akcja. Walczyliśmy o to, żeby tam zagrać jako support. Miał zagrać zespół Godhead, coś się jednak stało na trasie i zespół zrezygnował. I dzięki agencji koncertowej Minta (obecnie Go-Ahead) zagraliśmy. Ten koncert nie był dobry ani z naszej strony, ani ze strony Paradise Lost. Widziałem ich gdzieś tam kilka razy wcześniej i oni są niestety koncertowo słabym zespołem. Mają bardzo dobre płyty, dobre utwory, dobre aranżacje, natomiast koncertowo Paradise lost jest po prostu kiepskie. Ale tamten koncert był moim prywatnym sukcesem. Był takim potwierdzeniem tego, że fajnie gramy, że wytrwaliśmy ileś tam lat w tym, co robimy i nagle, niejako w nagrodę, gramy support przed kapelą, na której się wychowaliśmy. Później były koncerty z Hunter i oczywiście z Life Of Agony - to jest kolejny zespół, który kiedyś bardzo ceniłem.

Wiesz, Hunterfest to bardzo fajna idea. Za każdym razem jest tam „błotnisto”, bo pogoda nigdy nie dopisuje i od trzech lat zawsze jest tam deszczowo. Ale jest fajna atmosfera. W tym roku graliśmy również na Metalmanii, gdzie grała Sepultura, My Dying Bride, Paradise Lost, Testament, Destruction,

Entombed, Zyklon, kapele, które zapełniają każdy duży klub w Polsce.

Wiadomo, że na tego typu imprezach gramy dość wcześnie przed niezbyt jeszcze liczną publicznością. Ale mimo wszystko to jest dla mnie nobilitacja, bo jeśli ktoś mnie zaprasza na imprezę, na którą ja jeździłem ileś lat z rzędu jako fan - to dla mnie jest to wyróżnienie. Poznaję ludzi, poznaję muzyków, których wcześniej słuchałem. Właściwie każdy koncert jest potwierdzeniem tego, że warto, bo zawsze jest ileś

tam osób, które przybiją piątkę, napiją się z tobą piwa... i o to chodzi.

Carnal, KUba

Wymieniłeś parę kapel, z którymi się spotkałeś na scenie. A taka

jedna kapela, którą chciałbyś spotkać, której muzykom chciałbyś przybić

piątkę?


Chyba już nie ma. Wszystkich, których chciałem poznać-poznałem. Nie poznałem jedynie Chucka Shuldinera z grupy Death, ponieważ zmarł szybciej niż zdążyłem go poznać. Wiesz... oprócz grania w kapeli jestem dziennikarzem i pracuję w klubie. Jestem menedżerem muzycznym trzech dużych klubów w Warszawie i pracuje w radiu, w związku z tym mam ciągły kontakt z muzykami, którzy przyjeżdżają do Proximy czy Hybryd i poznaję tych ludzi prywatnie. Nie poznałem Moonspell, bardzo cenię ten zespół, ale muzyków Moonspell poznam za tydzień w czwartek zagrają w Proximie i pewnie pogadam z Fernando i pozostałymi ludźmi z zespołu. Będzie to chyba ostatni band spośród tych, które zawsze chciałem poznać. Nie poznałem tak naprawdę ludzi z My Dying Bride, mimo, że graliśmy na jednej scenie na Metalmanii. Są bardzo zamknięci w sobie i trudni, jeśli chodzi o relacje z innymi ludźmi. Pozostałe kapele, które chciałem poznać – poznałem.


Ostatnie pytanie: żeby zamknąć klamrę, jakie nadzieje

związane z płytą?


Włożyliśmy w nią dużo pracy, mnóstwo czasu i emocji. Płyta jako produkt jest OK. Za brzmienie jest odpowiedzialne kilka osób, m.in. Szymon Czech z Olsztyna ze Studia X, Krzysztof Palczewski z Cosmic Studio z Warszawy a za ostateczny kształt czyli miks i mastering- Tomek ZED Zalewski, który miksował płyty Horrorscope, Totem, Frontside, Rootwater. Kiedy ją nagrywaliśmy dawaliśmy z siebie tyle, na ile było nas stać. Teraz to od ludzi zależy czy będą potrafili zrozumieć to, co my chcieliśmy do nich powiedzieć i czy to do nich trafi. Jeżeli tak, to znakomicie. Będziemy ogromnie zadowoleni z tego, że ludzie poczują podobną energię do tej, którą my mamy w sobie. Granie metalu to zajebista sprawa. Chciałbym, żeby ludzie po wysłuchaniu płyty, po przyjściu na koncert chcieli więcej.


Wielkie dzięki za rozmowę. Ostatnie słowa do słuchaczy Radia

Wolna Chata?

Słuchajcie dobrej, ciężkiej metalowej muzyki. Słuchajcie Radia

Wolna Chata i płyt CARNAL, he he.


Robert Gajewski – voc. CARNAL




rozmawiał- NauM











Reddit!Del.icio.us!Google!Live!Slashdot!Netscape!Technorati!Furl!Yahoo!Ma.gnolia!FeedMeLinks!Free social bookmarking plugins and extensions for Joomla! websites!
Komentarze

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
Zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.

Powered by AkoComment 2.01 PL+
Polska adaptacja - © Copyright 2006 by Zwiastun

Zmieniony ( 27.09.2007. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Logowanie






Nie pamiętam hasła
Konto? Zarejestruj się!

Ciekawe strony

Przyjaciele



ngage, n-gage, symbian




kredyt hipoteczny

Joomla templates by Iboldesign
muzyka | polska muzyka | dobra muzyka | muzyka alternatywna | festiwale | koncerty | piosenki