Dream Theater - Chaos in Motion - Spodek 12 czerwca 2007 Email
Oceny: / 4
KiepskiBardzo dobry 
Wpisał: Kłopot   
18.06.2007.

Grupa Dream Theater pomimo nie tak wielkiej popularności medialnej
przyciąga na swoje koncerty tłumy. Stadiony czy hale zapełniają się
do ostatniego miejsca, czego przykładem może być ich ostatni koncert
w Polsce, który odbył się w katowickim Spodku.
Nasza radość, moja i DJ Sznippa, była tym większa, kiedy to w połowie
kwietnia okazało się, że gościem specjalnym, nie tylko u nas, ale
także na 6 innych występach w Europie, będą nasi rodacy z progresywnej
grupy Riverside. Nie było innej możliwości, by się tam nie pojawić.

Pod bramami, tłoczno, zrobiło się już po 17, choć otwarte miały zostać
dopiero o 19. Lecz chyba ilość ludzi była za dużym argumentem i mogliśmy
wejść już o 18 - co nie dało nam wiele radości, ponieważ musieliśmy czekać
jeszcze dwie godziny, ale za to dopchaliśmy się praktycznie pod samą scenę.

Riverside Praktycznie bez opóźnienia, przed pełną już salą, pojawił się zespół Riverside.
I w tym momencie niestety emocje opadły. Grupa rozpoczęła ciągnącą się
melodią wprowadzającą. Trwała około 6 minut, a wydawało się, że dużo dłużej.
Po czym bez pauzy usłyszeliśmy pierwsze dźwięki utworu 'Out of Myself',
pochodzącego z pierwszej płyty zespołu, który również nie wzbudził entuzjazmu
prawie sześciotysięcznej widowni. Nasze oczekiwania, muszę przyznać,
 że były dość duże, a tu? W głowach zaczęły się pojawiać myśli:
"Kiedy skończą?!". Na szczęście po krótkim i raczej niepotrzebnym komentarzu

Mariusza Dudy, wokalisty zespołu, o wysokiej cenie ich koszulek i że nie
mają na nią wpływu, zagrali swoje arcydzieło czyli 'Second Life Syndrom'.
Tu już było dużo lepiej i choć utwór trwał troszkę więcej niż obydwa

poprzednie razem wzięte, słuchało się go z wielką przyjemnością.
Poprawiono też przed nim nagłośnienie. Już nie było słychać samych klawiszy
i stopy plus werble perkusyjnego. Można było się cieszyć wspaniałym klimatem
całej kapeli. Piękne solówki Piotra Grudzińskiego i urozmaicone
przejścia drummera Piotra Kozieradzkiego. Na sam koniec pojawiło się
jeszcze jedno nagranie z pierwszego albumu - 'The Curtain Falls',
któremu daleko do poprzednika, ale wykonany było dużo lepiej od dwóch
pierwszych. Zaskoczyło nas samo zakończenie występu, kiedy to muzycy
po kolei zaczęli schodzić ze sceny. Gitara, bas, perkusja i klapy.
Bardzo pomysłowe przedsięwzięcie.
DT
Zapaliły się światła. Zaczęto znosić sprzęt i przygotowywać scenę do
występu gwiazdy wieczoru. Spodek i tym razem zawiódł (pierwsze były problemy
z nagłośnieniem). Włączająca się co jakiś czas klimatyzacje nic nie dawała
i po półgodzinnym występie Riverside byliśmy, podobnie jak inni znajdujący
się na płycie, cali mokrzy. Panowała ogólna duchota. Na pomoc pospieszyli
ochroniarze, podający zimną wodę w kubkach. To uratowało wielu.
Drugim czynnikiem odwracającym uwagę od 'zagęszczającej' się atmosfery,
były bardzo ciekawe aranżacje smyczkowe utworów oczekiwanych Dreamów,
puszczane z odtwarzacza.

Po mniej więcej piętnastu minutach światła ponownie zgasły, z głośników
poleciał szybki kolaż kilku utworów 'Teatru Marzeń', a na scenie pojawili się
sami muzycy. Wtedy tłum oszalał. Wszystko się skumulowało, długie oczekiwanie,
zmęczenie zaduchem jak i utwór, którym rozpoczęli. A był on nie banalny,
bo 'Overture 1928' otwiera najlepszą płytę grupy - 'Secenes from a memory'.
Ale na nim się nie skończyło, ponieważ od razu zagrali kolejny z owego
albumu pod tytułem 'Strange Deja Vu'. Pod sceną kocioł był ogromny i
nie zdziwiłbym się gdyby, ktoś został staranowany. Dlatego, żeby bardziej
skupić się na muzyce, a nie na ratowaniu życia, odeszliśmy trochę dalej.
Chwilowa przerwa. James LaBrie, przygotował się wspaniale - wokalnie,
jak i językowo, ponieważ poprawnie z akcentem powiedział 'Hallo Katowice'.
Następne trzy utwory były dużo mocniejsze. 'Honor Thy Father'z 'Train of Thought',
i dwa kawałki z najnowszej płyty 'Systematic Chaos' - 'Constant Motion'
i dużo lepiej brzmiące niż na albumie 'The Dark Eternal Night'.
Można było myśleć, że dalej będą grane utwory z najnowszego krążka.
Grupa szybko rozwiała te oczekiwania rozpoczynając utwór z ich drugiego
albumu 'Images and Words' - 'Surrounded'. Przedłużony i jeden z najlepiej
wykonanych tego wieczorDream Theateru. Następnie zabrzmiał 'Never Enough' z 'Octavarium'
i po raz kolejny z 'Systematic Chaos' potężny 'Forsaken', jakby
z dodatkowym powerem, po którym publika oszalała, sam zespół zachęcony
gromkimi brawami, głośnymi krzykami i wspaniałą zabawą tłumu przeszedł
 do 'Take The Time' co już do końca rozochociło fanów. A to nie był koniec.
Zaraz potem pojawił się jeden z najbardziej rozpoznawalnych motywów
Dream Theater, czyli 'The Spirits Carries On'to w trakcie niego Mike Portnoy
wszedł na swoją ogromną perkusję i zaświecił swoją zapalniczką, zachęcając
do zrobienia tego samego publiczność. Od razu po nim 'Home' z tej samej płyty,
którego wykonanie wręcz zachwyciło. Wspaniała popisówka
gitarzysty Johna Petrucci'ego wraz nieprawdopodobnymi dźwiękami wydobytymi
z klap, przez Jordana Rudessa. Szał był ogromny i nie skończył się pomimo
pożegnań i podziękowań Jamesa LaBrie oraz zejściu grupy ze sceny.
Wszyscy wiedzieli, że to jeszcze nie koniec. I tu nastąpiło kolejne
zaskoczenie. Myśleliśmy: 'Pewnie Metropolis, albo coś z nowej'.
Snop światła padł jednak tylko na klawiszowa, który po krótkiej
solówce rozpoczął grać motyw z 'Wait for sleep'. Pięknie wykonany
a przede wszystkim zaśpiewany tworząc bujający klimat. Nie przerywając przeszli
do ostatniego kawałka, czyli 'Learning To Live'. Oczywiście przedłużonego
i zagranego idealnie na zakończenie.

POLSKA Miłym akcentem była koszulka Portnoya. Bowiem na bis wyszedł w czerwonej
bluzce z białym orłem i napisem Polska.
Czego brakowało? Na pewno szlagierów - 'Metropolis part 1', 'Pull me under'
oraz utworów z takich płyt jak 'Six Degrees Of Inner Turbulence' czy 'Awake'.
Spodziewaliśmy się też więcej numerów a nawet całej nowej płyty.
Cóż, nie mogliśmy mieć wszystkiego i to do tego w dwie godziny.
Ale w żadnym wypadku nie możemy powiedzieć, że się zawiedliśmy.
Kręgosłup koncertu jakim były płyty 'Scenes from a memory'
i 'Images and words' pozytywnie zaskoczył i nie można było się nudzić.
A resztę...miejmy nadzieję, że usłyszymy na następnym koncercie,
który już niedługo, bo 2 października na warszawskim Torwarze.

Już dzisiaj z pewnością mówię 'Do zobaczenia' właśnie tam :]

DJ Kłopot

 

Oto setlista:

Riverside:
- Intro
- Out of Myself
- Second Life Syndrome
- Curtain Falls

Dream Theater:
- Overture 1928/Strange Deja Vu
- Honor Thy Father
- Constant Motion
- The Dark Eternal Night
- Surrounded
- Never Enough
- Forsaken
- Take The Time
- The Spirits Carries On
- Home
- Wait For Sleep
- Learning To Live




Reddit!Del.icio.us!Google!Live!Slashdot!Netscape!Technorati!Furl!Yahoo!Ma.gnolia!FeedMeLinks!Free social bookmarking plugins and extensions for Joomla! websites!
Komentarze

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
Zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.

Powered by AkoComment 2.01 PL+
Polska adaptacja - © Copyright 2006 by Zwiastun

Zmieniony ( 14.08.2007. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Logowanie






Nie pamiętam hasła
Konto? Zarejestruj się!

Ciekawe strony

Przyjaciele



ngage, n-gage, symbian




kredyt hipoteczny

Joomla templates by Iboldesign
muzyka | polska muzyka | dobra muzyka | muzyka alternatywna | festiwale | koncerty | piosenki